facebook

ARTYKUŁY

Dodano: 2017-08-29 12:46

Czego możemy się spodziewać po bankach centralnych?

Zapraszamy do przeczytania jednego z najbardziej "wyklikanego" w ostatnim czasie raportu o bankach centralnych. Ze względu na duże zainteresowanie raportem Mateusza, prezentujemy go Wam za darmo!! :)

 

Każdego roku inwestorzy z całego świata z niecierpliwością wpatrują się w miasteczko, które przez resztę roku nie zwraca na siebie szczególnej uwagi. Mowa o Jackson Hole, która z drobnego kurortu w górach sowich staje się najważniejszym miejscem na świecie, dla największych bankierów. Choć rynek dziś żyje niepewnością co do przyszłej polityki monetarnej związanej z Frankfurtem, to jednak przed samą konferencją media zostały poinformowane, że Mario Draghi nie będzie wypowiadał się na temat polityki monetarnej EBC. Przekładając czas decyzji, czy ich prezentacji na następne posiedzenia banku. Rynek jednak czekał na tą konferencję. Jest to pokłocie faktu, że Euro umacniało się znacznie w oczekiwaniu na zakończenie dodruku (tzw. luzowania ilościowego) zapowiadanego na tą jesień.

 

   

 

Najczęstszym prognozowanym terminem zmiany w polityce banku z dodruku na zaciskanie pasa był wrzesień. Znając jednak Draghiego spodziewać się można raczej opóźnionego działania niż szybkiej reakcji. Wysoce prawdopodobne, jest że realizacja zapowiedzi zaostrzenia polityki monetarnej, będzie odwlekana w czasie na tyle, na ile tylko będzie ona możliwa. Rynek jednak reagował nerwowo, pomimo braku jakichkolwiek deklaracji. Świadczy to o ogromnej niepewności co do dalszego kursu jaki chcą obrać bankierzy.

„Władcy pieniądza” stoją obecnie przed kluczowymi, trudnymi i brzemiennymi w skutkach decyzjami. Te problematyczne decyzje dobrze oddaje temat spotkania w Jackson Hole: „Wspieranie Dynamicznego Globalnego Wzrostu”. Ostatnie zapowiedzi płynące z Fedu mówią o planach redukcji bilansów, czyli o ponownym wchłanianiu tych pieniędzy z gospodarki, które zostały do niej wtłoczone w odpowiedzi na kryzys rozpoczęty w 2007 roku. Pytanie jednak czy nie jest to sprzeczne z ideą dynamicznego wzrostu? Jak pogodzić te dwie drogi? Obecnie tworzy się presję na mocno jastrzębią politykę monetarną, jeśli połączymy zapowiedzi redukcji bilansów ze wzrastającymi za oceanem stopami procentowymi. Jest to więc przełomowy moment, ponieważ banki centralne muszą określić kierunek, mając jeszcze szansę wpływać na globalną sytuację gospodarczą.

Jak widzimy na załączonym obrazku, podaż pieniądza rosła niemal nieustannie do końca 2007 roku. Jej zahamowanie doprowadziło do kryzysu gospodarczego. Dzisiaj poziomy są podobne (a nawet większe), niż z czasów ostatniego kryzysu. To co powinno jednak zwracać uwagę to fakt zwrotu. Jest to sygnał ostrzegawczy, że pieniądze zaczynają „wyparowywać”. Dlatego stoimy przed kluczowym momentem, w którym banki centralne mogą zareagować i ratować sytuację lub trzymać się swoich planów, co doprowadzi do spadku ilości pieniędzy w obiegu podobnego do tego, który miał miejsce 10 lat temu. Co oznacza taki spadek?

 

   

 

Spadek ilości pieniądza, niewątpliwie będzie miał wpływ na inflację, która może już nie znajdować się pod presją. Bezpośrednio jednak patrząc sytuacja taka może doprowadzić do mniejszej dostępności kredytów, ze względu na fakt, że pieniądze na skutek zmniejszającej się ich ilości będą stawały się coraz bardziej cenne. Wpływ niewątpliwie będzie miało na rynki takie jak obligacje, nieruchomości czy akcje. Podczas dodruku pieniędzy przez Fed widać było mocną korelację między kreacją pieniądza, a indeksem sp500. Każdy wzrost bazy monetarnej prowadził do wzrostów podobnych rozmiarami do skali wzrostów na amerykańskiej giełdzie, a każdy przestój w luzowaniu ilościowym wywoływał spadki za oceanem. Oznacza to, że sponsorem obecnej hossy były banki centralne.

 

Dzisiaj głównym „producentem” pieniędzy są Chiny! To ich bank centralny staje się najważniejszy na świecie!

 

Dlaczego więc wciąż słuchamy Fedu, a nikt nie zwraca uwagę na Państwo Środka? Pozycja Stanów Zjednoczonych wynika z globalnej waluty i historycznej pozycji Fedu. Dlatego zwracamy uwagę na Amerykę, a nie na Azję. Czy dobrze robimy? Skoro dziś dominują Chiny, wydawać by się mogło że nie. Przecież jak widzimy skala działań Fedu jest drobna. Jednak wszystkie banki świata każdą zmianę polityki w USA traktują jako sygnał dla powielania tych działań lokalnie. Dlatego wciąż Fed jest najważniejszym bankiem i musimy zwracać na niego uwagę pomimo jego słabnącej roli. Sytuacja zmieni się dopiero, gdy Państwo Środka przestanie grać do jednej bramki, co automatycznie wywoła obnażenie słabości Fedu.

 

 

 

Wracając jednak do tematu ilości pieniądza w obiegu, zobaczyć możemy, że próba takiej polityki miała już miejsce podczas obecnego cyklu. Stało się to w 2014 roku. Był to czas gdy Yelen zapowiadała zacieśnianie polityki monetarnej, a Chiny dostosowały się do tych zapowiedzi. Choć inwestorzy starają się jak najszybciej zdyskontować wszelkie informacje to jednak faktyczne efekty przychodzą z opóźnieniem. Jest to wydarzenie zbyt wysokiego „kalibru”, aby inwestorzy je zdyskontowali, ponieważ jest nieprzewidywalne w skutkach. Dlatego reakcja w 2008 roku przyszła z opóźnieniem. Przedsmak widzieliśmy w 2015 roku, kiedy to rynek zwolnił, przechodząc do konsolidacji, po to aby dwa razy – w sierpniu i na koniec roku próbować zmienić trend na spadkowy. Reakcja banków była szybka i stanowcza. Widzimy największy wzrost podaży pieniądza od czasu kryzysu, co uchroniło rynek przed spadkami. Dziś wykres podaży pieniądza ponownie spadł i to najmocniej podczas tej hossy, przy zapowiedzi jeszcze większych spadków ilości pieniądza w obiegu co stwarza ryzyko ponownego spadku. Dlatego Yellen jest w katastrofalnej sytuacji. Jeśli chce ratować globalny wzrost gospodarczy najprawdopodobniej konieczne będzie wycofanie się z obecnej polityki monetarnej. Jaki wpływ na giełdę mają banki centralne można zobaczyć po zachowaniu giełdy na przełomie 2015 i 2016 roku - w kluczowym momencie spadków, aż do lutego 2016 roku, kiedy to tak właśnie została „uratowana” gospodarka. Jeśli jednak Yellen będzie chciała wyjść z sytuacji z twarzą i zachować reputację swojego banku, będzie musiała zachować dobrą minę do złej gry i kontynuować zapowiadaną politykę.

 

Wycofanie się z podwyżek, zapowiadanych przez lata i obecnie planowanego uszczuplania bilansów, będzie równie energetyzujące dla rynku, co destrukcyjne dla wizerunku Fedu,

który publicznie przyzna się do porażki swojej polityki i da do zrozumienia, że światowa gospodarka utrzymuje się na powierzchni nie dzięki swojej stabilności, a raczej przez bankowych decydentów. Każde z tych rozwiązań będzie katastrofalne w skutkach, jeśli faktycznie Yellen zostanie postawiona przed tym rozwidleniem, przy którym droga biegnie w dwie różne strony, a przy której trzeba gdzieś skręcić.

Problemy może być widać ponownie najpierw na rynku nieruchomości tak jak w 2007 roku, które rozpoczęły globalną recesję. Dziś choć wiele narodów ostrożniej podchodzi do zakupu nieruchomości na kredyt, przez co kolejne stymulacje gospodarcze nie wywołują oczekiwanych rezultatów, to jednak te państwa, które nie odczuły tak dotkliwie kryzysu nie wyciągnęły również z niego lekcji.

Nie jest to oczywiście jedyny scenariusz, ale najbardziej prawdopodobny. Globalny wzrost produktywności, dołączenie tak zwanej ulicy do hossy, czy masowy dodruk pieniądza na rynkach wschodzących może uratować sytuację bez realizacji takiego scenariusza.

 

 

   

Dlatego ponownie rynek nieruchomości straszy i nie jest istotne w którym kraju nieruchomości są tanie... Liczy się fakt, że rynki są globalne i tak jak w 2008 roku problemy rozlały się po całym globie, tak może stać się ponownie. Zmieni się tylko początek, długość i rozmiar lontu, detonującego globalny dynamit, a naszym zdaniem ceny nieruchomości już nie tylko są zbyt wysokie, ale najprawdopodobniej właśnie teraz osiągnęły swoje szczyty, odpalając lont i są gotowe do detonacji. Pamiętać należy oczywiście, że rynek ten ze względu na swoją charakterystykę ma zawsze wbudowaną w siebie bombę z najwolniejszym zapłonem, a bańka spekulacyjna ukazana na ostatnim obrazku, w cenach Kanadyjskich nieruchomości nie od razu rozprzestrzeni się na resztę świata. Mówi się jednak, że giełdy starają się wyprzedać faktyczną koniunkturę gospodarczą o pół roku.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak rozpoczynały się i przebiegały kryzysie w przeszłości oraz skorzystać z okazji, które one stwarzają koniecznie zapoznaj się z nowym szkoleniem: http://web.infoinwestor.pl/spadki

 

 

 Autor: Mateusz Szafarz Infoinwestor Team :)

   

comments powered by Disqus